
To nieodłączny element każdego dużego festiwalu. Lepiej się na niego przygotujmy, bo dopadnie nas na pewno, choć istnieje wiele sposobów by zminimalizować najbardziej niepożądane sytuacje, takie jak rozpychanie się w kolejkach do bramek, stref sanitarnych czy pomiędzy scenami. Tutaj dużo zależy od tego jak festiwal jest zorganizowany.
Najłatwiejsze metody omijania tłumu to:
Przyjście na teren festiwalu wcześniej niż godzinę przed występem pierwszej dużej gwiazdy.
Przewidujemy momenty największego natężenia ruchu i staramy się je omijać. Czasem warto jeden z występów zobaczyć w drodze na inny, do toalety skoczyć w trakcie koncertu na dużej scenie, również w tym czasie zaopatrzyć się w napoje, kupony itd.
Jeżeli ktoś bardzo nie lubi tłumu na koncercie, to te grane na dużych scenach open air można oglądać naprawdę z dużej odległości (słychać dobrze, widać telebimy), a unikamy przepychanek.
Nie chodzimy najbardziej uczęszczanymi drogami - zazwyczaj obchodząc tłum naokoło zyskujemy znacznie na czasie.
Logistyka - to słowo-klucz dobrego przygotowania się do festiwalu. Począwszy od rozkładu koncertów, aż po umiejętność znalezienia się ze znajomymi. Festiwale wieloscenowe wymagają dobrego rozeznania line-upu. Często bywa tak, że cieszymy się z ilości koncertów ulubionych artystów, a potem w ostatniej chwili orientujemy się, że część z nich nachodzi na siebie. No i mamy dylemat. Dobre prześledzenie rozkładu pozwala nie tylko uniknąć tego zawodu, ale często pogodzić nakładające się występy oglądając choćby ich fragmenty. Do tego ważne jest dobre rozeznanie terenu. Trzeba wiedzieć gdzie znajdują się poszczególne sceny, jak są od siebie oddalone, jaka jest przepustowość alejek, które do nich prowadzą itd. Tak więc pierwszego dnia festiwalu robimy sobie obchód scen i innych strategicznych miejsc - wiemy już ile czasu zajmie nam przemieszczenie się z jednego punktu do drugiego.
Super jest ustalić ze znajomymi miejsca spotkań. W większej grupie zawsze są rozbieżności co do tego, które koncerty chcemy zobaczyć, więc prędzej czy później grupa się rozchodzi i potem ciężko się znaleźć. Jeśli więc przed danym dniem festiwalu ustalimy sobie koncerty, na które chcą pójść wszyscy, wówczas dobrze jest wyznaczyć sobie miejsca zbiórek. Może to być neon, banner reklamowy lub inne charakterystyczne miejsce, które przed koncertem nie będzie jeszcze bardzo zaludnione. Odradzam spotykanie się np. "pod sceną po prawej stronie" bo tam na pewno będzie się ciężko spotkać :-)
Zauważyłem, że bardzo dużo osób jeżdżących np. na Open'era narzeka na transport. Podejdźmy jednak chłodno do tematu. Dziennie na festiwalu jest ok. 50-60 tys. osób. Większość dojeżdża na teren festiwalu zaraz przed koncertami największych gwiazd czyli między godz. 19-21. Trudno żeby sieć transportu publicznego i sieć drogowa Trójmiasta wytrzymały taki tłok. Mało tego, potem większość z tych osób chce wrócić zaraz po ostatnim koncercie. Spójrzmy realnie - to się nie może udać, bez względu na to jak dobrze byłby zorganizowany transport.
Znowu więc powraca temat omijania momentów największego ścisku. Lepiej przewidzieć taki rozwój wypadków i przyjechać wcześniej, a jeszcze lepiej mieć swój namiot na festiwalowym polu namiotowym.
Jeśli śpimy na polu, to też najlepiej przyjechać na dzień przed festiwalem, bo w dniu festiwalu - załatwianie formalności może potrwać nawet parę godzin. Dzień przed jest bardzo spokojnie.
Niewiele jest sposobów spędzania wolnego czasu aż tak uzależnionych od pogody, jak przebywanie na festiwalu. Stąd wyposażenie powinno być w 100% dopasowane do panujących warunków. Gumowce nie są dziwną modą tylko często jedynym obuwiem, które zapewni nam suche stopy, gdy trafimy na deszczową aurę. Zawsze możemy je pomalować w fajne wzorki lub kwiatki, bo wtedy siermiężne kalosze mogą stać się super gadżetem.
Na europejskich festiwalach bardzo często można zaobserwować flagi przy obozach na campingu. Fajny gadżet, który oprócz tego jest też użyteczny. Sam kiedyś szukałem swojego namiotu ponad godzinę.
Jeśli pogoda jest ładna należy pamiętać o tym, że o godz. 2 w nocy temperatura będzie inna niż o 15.00 po południu, kiedy przygotowujemy się do wyjścia. Warto więc zabrać plecak z cieplejszymi ciuchami, a także z czymś np. do siedzenia - takie gadżety bardzo się przydają.
Jeśli chodzi o modę festiwalową, to można powiedzieć jedno - wszystko, ale to dokładnie wszystko jest dozwolone i im bardziej oryginalny strój tym lepiej i weselej :-)
To zawsze miejsce lekkiego stresu, zwłaszcza na polskich festiwalach, gdzie kontrole są bardzo szczegółowe. Najlepiej przestudiować wcześniej regulamin festiwalu, aby wiedzieć, co można wnosić na teren koncertów.
Tutaj także występują momenty wzmożonego ruchu i czasem wejście na koncerty może trwać nawet godzinę. Zazwyczaj dzieje się to na chwilę przed koncertem pierwszej, dużej gwiazdy na scenie głównej. Znowu namawiam do wcześniejszego przyjścia i ominięcia tłumu.
Na większości dużych festiwali organizatorzy dla uproszczenia handlu na terenie festiwalu wprowadzają przelicznik na walutę festiwalową, czyli kupony. Pamiętajmy jednak, że często powoduje to, że ceny wielu produktów są zaokrąglane w górę i generalnie na festiwalu jest drogo. Czasem bardzo drogo. Stąd niejednokrotnie lepiej jest najeść się wcześniej. Także przysłowiowy browarek na festiwalu potrafi kosztować dwa razy drożej niż w sklepie nieopodal. Pamiętajmy jednak, że na teren festiwalu nie możemy wnieść żadnych napojów.
Osobiście uznaję tylko jedną formę festiwalowego zakwaterowania, czyli festiwalowe pole namiotowe. Oto główne punkty potwierdzające tę tezę:
Koszty - to najtańszy nocleg jaki możemy znaleźć.
Transport - nie musimy dojeżdżać codziennie na festiwal, bo już na nim jesteśmy.
Klimat - niepowtarzalna atmosfera i możliwość poznania ludzi równie zakręconych na punkcie muzyki.
Moje doświadczenia z zachodnimi festiwalami są takie, że jeśli przyjeżdża na nie około 50 tys. ludzi, to prawie wszyscy śpią na campingu. Na polu namiotowym nikogo nie dziwi obecność rodzin z dziećmi czy osób starszych. Tak spędzają festiwale od zawsze i chyba nikt nie myśli o zamianie małego namiotu na pokój w hotelu.
Jeśli jedziesz z ekipą pomyślcie o wezyrze, czyli tzw. namiocie ogrodowym. Spełnia kilka ważnych funkcji i jego użyteczność podczas festiwalu jest niepodważalna. Usytuowany pośrodku spełnia rolę świetlicy, daje cień, chroni przed deszczem, pozwala wysuszyć przemoczone rzeczy, zjeść coś w normalnej pozycji, zorganizować biforka przed wyruszeniem na koncerty oraz zlokalizować swoje domostwo pośród setek innych, co nawet osobom z sokolim wzrokiem, niezależnie od pory dnia czy nocy, sprawia trudność. Tzw. sprzęt ogrodowy warto uzupełnić o krzesełka turystyczne, dmuchane fotele czy chociaż kocyk. Śmiejcie się ale skórzane wypoczynki też się zdarzają. Więc jeśli na festiwal dojeżdżacie samochodami to zabierzcie tam co tylko się da - na pewno się przyda :-)
Kolejne doświadczenie wyniesione z europejskich festiwali, to fakt, że tam prawie nigdy nikt nie stoi w kolejce do toalety. U nas zazwyczaj ludzie czekają aż ktoś wyjdzie. Tymczasem, okazuje się, że połowa toalet stoi pusta. Zwyczajem zaobserwowanym przeze mnie w Europie jest to, że osoba podchodzi i sprawdza po kolei stojące toalety. Gwarantuję, że najpóźniej piąta sprawdzona będzie wolna :-)
Prysznice (Jeśli śpimy na polu namiotowym) - tutaj są co najmniej 3 opcje do rozważenia:
- nie wysypiasz się, za to myjesz się codziennie w ciepłej wodzie stojąc w minimalnej kolejce (w zależności od festiwalu pora wczesna to zazwyczaj 7.30-8.00 rano), potem zawsze możesz jeszcze odespać, ale już umyty i pachnący;
- wysypiasz się, ale stoisz potem w kolejce co najmniej godzinę, czasem dwie, woda nie zawsze bywa ciepła no i spóźniasz się na pierwsze koncerty, bo te często zaczynają się już o godz. 11.00 czy 12.00 w południe;
- wybierasz opcję najbardziej hardcore'ową, czyli robisz sobie wakacje od mycia, wymaga to oczywiście dogadania się ze współplemieńcami, którzy będę przez ten czas w pobliżu, bo jeśli oni podejdą do tematu tak samo, to przeżyją a jeśli nie no to ktoś będzie cierpiał.
Wszystkie zebrane powyżej rady to jedynie kilka pomysłów jak sprawić by festiwalowa zabawa była jeszcze przyjemniejsza. Napisałem je ponieważ sam nie za bardzo lubię przebywać w tłumie ludzi a jednak jestem wielkim fanem festiwali. Chyba po prostu można sobie radzić z różnymi niedogodnościami a dawka muzycznych wrażeń po dużym festiwalu pozostaje na cały rok, aż do kolejnej edycji.